|
autor: M. Kasperski.
tytuł: Botyka — komputery a czynnik ludzki. Wstęp.
data publikacji: 24 I
2005.
data opracowania: 28 XII 2004 - 3 I 2005, Głogów / Gdańsk.
W poprzedniej
książce, „Sztuczna Inteligencja. Droga do myślących maszyn” (Helion
2003) zajmowałem się problematyką koncepcji maszyn myślących — teorią
dziedziny zwanej z angielska Artificial Intelligence oraz jej praktyką. W
rozdziałach podzielonych na trzy główne sekcje: „Wczoraj”, „Dzisiaj”,
„Jutro” kreśliłem — w kolejności — (pra)historie AI, jej współczesne
dokonania oraz najbardziej prawdopodobne implikacje dla dalszego
rozwoju tej jakże prężnie rozwijającej się na naszych oczach dziedziny
naukowej. Jednym z podstawowych pytań
o maszyny myślące, które wówczas postawiłem, było „czy maszyna myśląca
będzie bytem żywym” — przy czym, roztrząsając ten problem nie
odwoływałem się do definicji życia zaczerpniętej z nauk biologicznych,
a raczej chodziło mi o prawny i społeczny status maszyn myślących;
implikację dla faktu, że będziemy mieli do czynienia z bytami
obdarzonymi „życiem psychicznym”, „życiem wewnętrznym”.
W poprzedniej książce
nie poświęcałem temu zagadnieniu zbyt wiele miejsca. Odnotowałem co
prawda fakty badań nad zachowaniami społecznymi robota Cog oraz
animatronicznej zabawki, psa Aibo firmy Sony, dodając — w
„Podsumowaniu” — że traktowanie maszyn myślących jak „żywych,
świadomych bytów” ma więcej wspólnego ze zjawiskiem antropomorfizmu —
nadawaniem cech ludzi innym istotom żywym, w tym także wybranym
maszynom — niż z rzeczywistym stanem rzeczy.
Książka, nad którą
pracuję od połowy 2003 roku, jest w pewnym sensie rozwinięciem myśli dotyczącej
właśnie utożsamiania maszyn z bytami żywymi, w tym niejednokrotnie
utożsamiania maszyn myślących z myślącymi istotami — ludźmi.
Jednak rozpatrując zagadnienie, myśl ma podąża tam, gdzie taki stan
rzeczy byłby pożądany.
Konfrontując swoje
intuicje ze znanymi mi badaniami, stawiam następujące tezy:
Podstawa:
1. Maszyna* nie musi
myśleć, by w relacji z nią człowiek uznał ją za maszynę myślącą —
wystarczy, że będzie sprawiać wrażenie, jakby myślała.
Wniosek: nie musimy
mieć do czynienia z maszyną myślącą — obdarzoną sztuczną inteligencją
— by uważać i zachowywać się wobec niej tak, jakby jakąś inteligencję
posiadała.
Hipoteza: w dłuższej
perspektywie my, jako ludzie, możemy mieć trudności z rozpoznaniem
maszyny, która tylko sprawia wrażenie, że myśli, i odróżnić ją od maszyny, która
myśli faktycznie.
2. Współcześnie nie posiadamy odpowiedniej terminologii na rozpatrywanie
problematyki maszyn myślących, stąd, kiedy mowa o myśleniu,
posługujemy się terminologią psychologiczną; mówiąc o myśleniu
maszyn, wyrażamy się tak, jakby wykonywały czynności, które wykonuje
człowiek kiedy myśli.**
Teoria:
3. To nie cecha
antropomorfizmu — jak wcześniej uważałem — decyduje o tym, czy
człowiek w kontakcie z maszyną sprawiającą wrażenie myślącej (a nie,
jak do tej pory rozważano, faktycznie myślącej) nadaje jej cechy
żywej istoty. Decyzję taką człowiek, użytkownik maszyny, podejmuje w
sposób automatyczny i nieświadomy — wbrew antropomorfizmowi, gdzie
wynikiem przypisania cech istot żywych, w tym myślących, jest rozważna
i świadoma decyzja.
Wniosek: istnieją w
naszej umysłowości takie mechanizmy, które podejmują decyzję o tym,
czy będziemy zachowywać się wobec danej maszyny tak, jakby była
obdarzona życiem psychicznym, czy też nie.
Wniosek drugi: mechanizmy
te działają na zasadzie atawizmu (są automatyczne i nieświadome) —
odpowiednich (przypisanych im) akcji — działań
bądź charakterystycznych cech występujących w danej maszynie, które
aktywują działanie. Mechanizmy te będę określał krótko —
starym
mózgiem, który — wraz z owymi mechanizmami — służył dobrze naszym
przodkom, lecz dzisiaj decyduje o tym, że jesteśmy nieprzystosowani
do współczesnych czasów i łatwo ulegamy pozorom — komputerowym
sztuczkom.
Wniosek trzeci: nawet
jeśli człowiek będzie wiedział, że dana maszyna nie myśli, to jeśli
będzie ona aktywować stary mózg, to będzie się zachowywał wobec niej
tak, jakby była obdarzona życiem psychicznym.
Hipoteza: człowiek
podczas ewolucji nigdy nie miał do czynienia z materią nieożywioną,
która by w kontaktach z nim zachowywała się tak, jakby była obdarzona
życiem psychicznym — stąd nasze świadome ja ulega silniejszym atawizmom.
4. Aktywatory dla
naszego starego mózgu to cechy
przedmiotów i podmiotów; nie same przedmioty, czy podmioty.
Wniosek (pytanie):
możemy zaimplementować je maszynom?
Hipoteza: możemy.
Pragmatyka:
5. Podejście do
relacji człowiek-maszyna, oparte na takich samych zasadach jak
człowiek-człowiek, jest bardziej naturalne: A) oczywiste, a więc
szybsze do opanowania, B) wydajne, C) satysfakcjonujące, D) milsze
(?).
Wniosek:
kształtowanie relacji człowiek-maszyna na znanych nam zasadach relacji
człowiek-człowiek jest dobrą drogą dla usprawnienia naszej pracy z
maszynami.
Hipoteza: lepiej jest
(współ)pracować z maszyną obdarzoną SI niż z maszyną jej nie
posiadającą. Lepiej jest (współ)pracować z maszyną, która sprawia
wrażenie, że myśli, niż z taką, która nawet tego nie wykazuje.
6. Współcześnie
zebrana wiedza oraz stan rozwoju nauk informatycznych pozwalają nam
tak kształtować relacje człowiek-maszyna, by ludzie nadawali cechy
życia psychicznego również maszynom.
Wniosek: stwórzmy
listę aktywatorów — takich cech, które powodują, iż ludzie
automatycznie i nieświadomie traktują maszyny jak świadome byty,
obdarzone psyche i — ze względu na tezę 4. — zaprogramujmy je w
maszynach.
Hipoteza: jeśli
prawdziwa jest teza 4, ludzie — użytkownicy maszyn — tego oczekują od
projektantów, a zmiany przyjmą z zadowoleniem.
*
Pisząc maszyna mam na myśli komputer wraz z oprogramowaniem, bądź samo
oprogramowanie (aplikację).
**
Szansę zmienienia tego upatrywano w naukach kognitywnych, lecz problem
jest na tyle niebanalny, że do dnia dzisiejszego zadawalającego stanu
terminologii w tej mierze nie udało się osiągnąć. Rozważania nt.
maszyn myślących wciąż są albo obarczone psychologizmem, albo zbyt "sztuczno-inteligenckie",
w zależności przez kogo reprezentowane.
|